Jak chronić kartę zbliżeniową?

0

Technologia PayPass jest bardzo wygodna, ale rodzi też pewne zagrożenia. Podstawową obawą każdego posiadacza karty zbliżeniowej jest to, czy ktoś nie zeskanuje jej bez zgody posiadacza. W mediach głośno było o przypadkach kradzieży pieniędzy przez złodziei wyposażonych w przenośne skanery PayPass. Wystarczy przyłożyć takie urządzenie do karty, by ściągnąć z konta kilkadziesiąt złotych. Technologia zbliżeniowa jest też minusem, gdy karta zostanie skradziona albo zgubiona. Szczęśliwy (i nieuczciwy) znalazca będzie mógł swobodnie płacić, bez konieczności wprowadzania PIN-u. Co robić, aby zniwelować te wady technologii PayPass? Jak chronić kartę zbliżeniową? Poniżej kilka podpowiedzi.

Uważaj, gdzie chowasz kartę

Komunikacja karty z innym urządzeniem jest łatwiejsza, gdy karta znajduje się na wierzchu, np. w zewnętrznej przegródce plecaka. Tym gorzej, gdy jest widoczna, bo np. kieszonka jest półprzejrzysta. Jeśli chcesz schować kartę do plecaka czy torby, umieść ją raczej wewnątrz torby albo w środku portfela. W ten sposób utrudnisz komunikację z ewentualnymi urządzeniami wyłudzaczy.

Odpowiednie etui ochroni kartę zbliżeniową

Dobrą odpowiedzią na pytanie o to jak chronić kartę zbliżeniową jest również etui, które uniemożliwia komunikację z zewnętrznymi urządzeniami. Taka osłona ekranuje częstotliwości wykorzystywane do komunikacji PayPass. Wobec tego kartę można nosić nawet na wierzchu – żaden niekontrolowany „zakup” nie będzie miał miejsca.

Etui jest też bardzo wygodne – to z reguły wąski pokrowiec przypominający etui na dokumenty. W sprzedaży można znaleźć eleganckie modele ochronne, które zmieszczą kilka kart oraz dowód i prawo jazdy. Wówczas otrzymujesz produkt 2w1 – stylowy pokrowiec i ochronę przeciw wyłudzaczom PayPass.

Limity płatności na koncie

Każdy użytkownik może skonfigurować sposób działania karty płatniczej. Wystarczy, że wejdziesz na swoje konto internetowe, by zmienić limity wypłat z bankomatów czy dzienny limit przelewów wychodzących. To samo dotyczy płatności zbliżeniowych. Jeżeli boisz się, że karta może być wykorzystana nie po Twojej myśli, ustaw mniejsze limity na karcie.

Aby całkowicie chronić kartę zbliżeniową możesz wpisać minimalną dostępną wartość (albo 0 zł). Wówczas każda transakcja będzie wymagała podania PIN-u, czyli złodziej lub nieuczciwy znalazca nie będą mieli szans, by skorzystać z Twoich środków. Warto dodać, że obniżenie limitu nie oznacza wyłączenie technologii zbliżeniowej. Wciąż będziesz mógł wygodnie płacić kartą poprzez przykładanie jej do terminala. Po prostu każda taka transakcja będzie wymagała dodatkowego podania PIN-u.

Zgubiona karta zbliżeniowa

Jeżeli kiedykolwiek zdarzy Ci się zgubić kartę, a nie zdążyłeś wcześniej przestawić limitów, pierwszą reakcją powinien być telefon do banku. Numer infolinii łatwo znajdziesz w internecie lub w aplikacji mobilnej. Po co dzwonić i jak chronić kartę zbliżeniową w ten sposób? Po Twoim zawiadomieniu o zgubieniu, karta zostanie zablokowana. Na początku możliwa jest blokada tymczasowa. Jeżeli karta się nie znajdzie, zostanie trwałe deaktywowana i będziesz musiał zamówić nową.

Ponadto warto zajrzeć do aplikacji mobilnej oraz przejrzeć opcje dostępne na koncie internetowym. Niektóre banki pozwalają na samodzielne tymczasowe blokowania karty.

Czy warto rzucić studia?

0

W sieci można znaleźć mnóstwo blogów prezentujących historię Steve’a Jobsa, Billa Gatesa czy Marka Zuckerberga. Całą trojkę łączy nie tylko branża IT i ogromne pieniądze na koncie. Wszyscy postanowili również skończyć edukację wcześniej od rówieśników i szybko zrezygnować ze studiowania. Wobec tego czy warto rzucić studia? Wiele osób wysnuwa stąd prosty wniosek: rzucili studia i osiągnęli sukces, a więc uczelnia tylko przeszkadza! Trzeba rzucić studiowanie, żeby coś osiągnąć. Czy takie rozumowanie ma sens?

Zacznijmy od tego, że nikt z wyżej wymienionych osób nie rzucił studiów bez powodu. Każdy z nich wcześniej już miał jakiś pomysł, podejmował pierwsze działania i dostrzegł REALNY potencjał w tym co może osiągnąć. Innymi słowy, studia po prostu nie były potrzebne, skoro ciekawsza droga kariery już powoli się rozwijała. Studia tylko zabierałyby czas, który można było poświęcić na realizację ciekawszych celów. Dlatego błędem jest myślenie, że zmienianie świata (i zarabianie milionów) warto rozpoczynać od rzucania studiów. Innymi słowy, studia warto rzucić, ale dopiero wtedy, gdy masz już namacalną alternatywę pod ręką.

Czy warto rzucić studia? Z pewnością nie jest to decyzja, którą można podejmować lekkomyślnie. Zastanówmy się co przemawia za i przeciw.

Dlaczego nie warto rzucać studiów?

Jeżeli wybrałeś właściwy kierunek, to na studiach jesteś w stanie się wiele nauczyć. Nawet jeżeli poziom na Twojej uczelni jest niski, wciąż masz łatwy dostęp do biblioteki oraz kontakt z bardziej zaawansowanymi studentami i profesorami, którzy zazwyczaj chętnie współpracującymi z osobami pełnymi zapału.

Co więcej, jeżeli jesteś dobry w tym co robisz, być może na studiach zostaniesz nawet na dłużej. Zamiast zastanawiać się czy warto rzucić studia, możesz przemyśleć kwestię doktoratu! Niewiele osób zdaje sobie sprawę z potencjału studiów doktoranckich. Nie jest to tylko kolejny, nudny etap, na którym trzeba napisać jakąś tam pracę naukową. Wręcz przeciwnie. Jest duża szansa na to, że będziesz mógł zająć się dokładnie tym kierunkiem, który Cię interesuje. A jeśli dobrze pójdzie, to dostaniesz duże granty na badania, co oznacza dobrą wypłatę i możliwość rozwoju w swojej dziedzinie. To właśnie na studiach możesz dokonać ważnego odkrycia czy nawet wynaleźć nowy produkt, który następnie trafi do sprzedaży. (Choć w tym ostatnim wypadku warto przejrzeć wcześniej jak wygląda kwestia patentowania produktów opracowanych na uczelni).

Czy warto rzucić studia? Kolejną ważną częścią odpowiedzi jest rynek pracy. To prawda, że magistra może mieć niemal każdy, ale też większość pracodawców wciąż przychylniej patrzy na osoby z takim tytułem. Więc jeśli nawet masz genialny pomysł na biznes, to tytuł magistra będzie dobrym zabezpieczeniem na wypadek, gdyby się jednak nie udało.

Kiedy warto rzucić studia?

Czasem jednak rzucenie studiów może być dobrą decyzją. Tak jak wspomnieliśmy wcześniej, jest to właściwy wybór przede wszystkim wtedy, gdy możliwość rozwoju poza uczelnią już pojawiła się na horyzoncie. Być może uda Ci się rozkręcić hobbystyczny biznes albo znaleźć ciekawą i dobrze płatną ofertę pracy. Wówczas odpowiedź na pytanie czy warto rzucić studia będzie pozytywna.

Jednak nawet w tym scenariuszu, warto zachować nieco rozsądku i nie palić za sobą mostów. Jeśli to możliwe, lepiej dokończyć rok studiów albo dociągnąć do zaliczenia I stopnia. Dobrą opcją może się okazać też oficjalne zawieszenie studiów lub urlop dziekański. Takie wybiegi pozwolą Ci na ewentualne kontynuowanie edukacji w przyszłości, bez konieczności zaczynania od pierwszego roku.

Czy warto iść na bezpłatny staż?

0

Niektórzy mówią, że nie ma bezpłatnych staży, a nieodpłatne mogą być tylko praktyki. Niemniej, staż dla wielu osób oznacza znikome wynagrodzenie albo jego brak – nawet jeśli jest to niezgodne z prawem, czego niektórzy pracodawcy nie są świadomi. To, że znalezienie stażu bez godziwego wynagrodzenia jest łatwiejsze niż wyszukanie dobrze płatnego stażu nie budzi jednak wątpliwości. Pytanie czy warto iść na bezpłatny staż?

Bezpłatny staż – bezcenne doświadczenia

Warto pamiętać, że staż – płatny lub nie – zawsze oznacza nowe doświadczenia. Coraz więcej firm stara się zagwarantować stażystom ciekawe zlecenia. Nie musi się kończyć na parzeniu kawy. Poza tym możesz zobaczyć, jak wygląda praca w firmie, czy trzymanie dyscypliny godzin Ci odpowiada, jak wygląda realizacja zadań i zarządzanie. To znakomity sposób na rozpoczęcie wdrażania na rynek. Gdy pójdziesz już do pracy zarobkowej, będziesz czuć się pewniej.

Na stażu sprawdzisz potencjalną pracę

Czy warto iść na bezpłatny staż? To dobra okazja nie tylko, by sprawdzić się w miejscu pracy, ale również by zobaczyć, czy dane stanowisko Tobie odpowiada. Być możesz marzysz o byciu korektorem czy testerem – staż zweryfikuje Twoje plany. Zdarza się, że praca wydaje się ciekawa, dopóki nie wykonuje się jej własnoręcznie. Może Twoje upatrzone stanowisko też nie przypadnie Ci do gustu? Staż odpowie na to pytanie.

Tę rolę może odegrać z powodzeniem również staż nieodpłatny. Oczywiście pieniądze są ważne, ale tak naprawdę szybko okazują się być słabym motywatorem. Jeżeli dany typ pracy jest dla Ciebie męczący i nie sprawia Ci przyjemności, to sytuacja nie zmieni się, gdy zaczniesz za to zajęcie dostawać pieniądze. Prawdopodobnie i tak będziesz chciał zrezygnować za kilka miesięcy. Krótki staż to idealny pretekst, by przetestować upatrzony zawód.

Szybciej znajdziesz pracę

Odpowiedź na pytanie o to, czy warto iść na bezpłatny staż bezpośrednio wiąże się z kwestią poszukiwania właściwej pracy.

Chcesz szybko odnaleźć się na rynku i masz nadzieję na rychłe zatrudnienie? W takim razie nawet krótki staż będzie cenną pozycją w CV. Nowy pracodawca będzie wiedział, że już „wiesz o co chodzi” i że wdrożenie w nowej firmie będzie łatwiejsze.

Możliwość szybszego znalezienia pracy to bardzo duży plus. Niektóre osoby od razu po studiach „obrażają się” na bezpłatne staże i szukają wyłącznie stażu dobrze płatnego albo zatrudnienia. Tymczasem na takie poszukiwania można stracić nawet kilka miesięcy. To oznacza, że w tym czasie można bez problemu zrobić nawet trzymiesięczny staż, po którym szanse na znalezienie pracy znacznie wzrosną.

Staż z możliwością zatrudnienia?

Niskopłatny lub bezpłatny staż ma wiele sensu również wtedy, gdy istnieje możliwość zatrudnienia w danej firmie. Wówczas na stażu poznajesz od razu przyszłe stanowisko pracy. Dowiesz się, czy warto tu pracować, a jeśli tak, to od razu możesz wykorzystać szansę na wykazanie się.

Poza tym, nawet jeżeli nie znajdziesz zatrudnienia, to uda Ci się nawiązać zawodowe kontakty, które mogą zaowocować w przyszłości.

Prowadzenie magazynu nie musi sprawiać problemów

0

Prowadzisz działalność handlową lub produkcyjną i masz wieczny problem z kontrolowaniem stanów magazynowych? Jeśli chcesz usprawnić działanie swojej firmy, zainwestuj w dobry program do fakturowania z funkcją magazynu.

Jak zarobić na studiach dziennych?

0

Gdy ktoś studiuje zaocznie, to z reguły też na te studia zarabia. Tyle że zaoczni studenci mają na pracę praktycznie cały tydzień. A co ze studiami dziennymi? Czy da się pogodzić zajęcia w tygodniu z pracą? Jak zarobić na studiach dziennych?

Oto kilka prostych sposobów wybieranych przez wielu studentów.

Infolinia

Bardzo popularnym sposobem na zdobycie pierwszej pracy a także dorobienie na studiach są infolinie. W grę wchodzi zarówno telemarketing, jak i typowe call center. Dlaczego akurat na słuchawkach warto pracować? Po pierwsze dlatego, że taką pracę może dostać niemal każdy. Nie potrzeba tu wyższego wykształcenia ani doświadczenia. Wszystkiego można dowiedzieć się na szkoleniu. Przyda się jedynie kontaktowy charakter i chęć do prowadzenia rozmów przez kilka godzin z rzędu.

Call center jest również o tyle dobrą odpowiedzią na pytanie o to, jak zarobić na studiach dziennych, że nie ma tu większego problemu z zatrudnieniem na połowę, a nawet ćwierć etatu. W dodatku grafiki są elastyczne, więc możesz dobrać sobie weekendy albo dni, w które masz niewiele zajęć.  

Praca zdalna dla studenta

Jedni chwalą pracę zdalną na studiach, inni ją krytykują. Ale dopóki sam nie spróbujesz, nie dowiesz się, czy warto. Jeżeli szukasz zajęcia całkowicie elastycznego i wolnego od ścisłych grafików, możesz spróbować swoich sił jako freelancer. W jaki sposób? Możliwości jest wiele. Umiesz programować albo chociaż pisać proste strony? Spróbuj wykonywać je zarobkowo. Znasz się na grafice? W takim razie poszukaj klientów na projekty logotypów czy infografik. Możesz też spróbować swoich sił jako copywriter. W związku z popularnością branży SEO, wiele firm szuka pisarzy do tworzenia prostych artykułów. Takie teksty możesz pisać, kiedy tylko chcesz – nawet w wolnej chwili, gdy masz „okienko” między zajęciami. Do pracy zdalnej warto też doliczyć prowadzenie fanpage’y oraz pisanie płatnych komentarzy na blogach i forach internetowych.

Korepetycje na studiach

Jak zarobić na studiach dziennych? Innym elastycznym sposobem, który może też być całkiem dochodowy, jest udzielanie korepetycji. Zastanów się w czym jesteś dobry i daj ogłoszenie na portalach z lokalnymi ofertami. Możesz też aktywnie szukać klientów, którzy ogłaszają się w takich serwisach. Udzielanie korepetycji będzie tym ciekawszym zajęciem, gdy uda Ci się znaleźć uczniów potrzebujących pomocy z przedmiotem zgodnym z Twoim kierunkiem studiów. Dzięki temu zyskasz podwójnie. Poza opłatą za godziny lekcji, będziesz regularnie powtarzać i przyswajać materiał.

Praca w sklepie

Typowa praca dla studenta, która może być sposobem na zarobek na studiach dziennych to sprzedaż w sklepie albo merchandising. Pracując w markecie albo osiedlowym sklepiku zwykle też nie ma problemu, by dostosować grafik do zajęć. Jednocześnie nie jest to praca wymagająca szczególnych kwalifikacji albo doświadczenia, więc bez problemu powinno Ci się udać znaleźć zatrudnienie.

Kolportaż materiałów reklamowych

Kolportaż materiałów reklamowych, czyli zgrabne określenie na roznoszenie ulotek. To jedna z tych prac, które są najczęściej kojarzone z młodymi ludźmi. Nie jest to szczyt marzeń, ale o taką pracę łatwo, gdy mieszkasz w dużym mieście. Podobnie jak w przypadku poprzednich propozycji propozycjach, możesz liczyć na elastyczne grafiki oraz niskie wymagania odnośnie kandydatów. Wystarczy uzbroić się w cierpliwość i rozdawać ulotka po ulotce w dniach wolnych od zajęć.

Elastyczne grafiki

Jak zarobić na studiach dziennych? Na koniec warto przypomnieć, że nie musisz jedynie dostosowywać pracy do studiów. Częściowo zajęcia można też dopasować do pracy. W wielu przypadkach zapewne jesteś w stanie załatwić sobie przeniesienie do innej grupy wykładowej albo wybrać fakultet w godzinie, która pozwoli na wygospodarowanie większej ilości czasu na pracę.

Czy warto inwestować w pracowników?

0

Czy wiesz, że z raportu Pricewatershouse Coopers wynika, że zainwestowanie 1 zł w zatrudnioną osobę przynosi aż 1,56 zł zysku? Właściwie to po krótce odpowiada na pytanie, czy warto inwestować w pracowników. Zastanówmy się jednak w jaki sposób takie lokowanie środków wpływa na losy firmy.

Kwalifikacje zwracają się z nawiązką

Wysłanie pracowników na dodatkowe szkolenia za firmową kasę wprost wywiera efekt na jakość pracy i wydajność zatrudnionych osób. Wyższe kwalifikacje pozwalają na sprawniejsze realizowanie zadań. A jeśli pracownik zdobędzie nowe umiejętności specjalistyczne, firma będzie mogła nawet rozszerzyć ofertę. Czy warto inwestować w pracowników? Zdecydowanie tak, jeżeli chcesz, by Twoja kadra pracowała wydajniej.

Warto przy tym stawiać w dużej mierze na doszkalanie kadry kierowniczej. Dlaczego? Ponieważ prostsze czynności są coraz częściej automatyzowane, a poza tym często nie wymagają dużych kwalifikacji. Tymczasem program nie będzie w stanie przejąć posady menadżera, więc sprawne zarządzanie wciąż jest domeną pracowników i ich umiejętności.

Zatrzymujesz najlepszych

Kolejna część odpowiedzi na pytanie o to, czy warto inwestować w pracowników, dotyczy wymiany kadr w firmie. Jeżeli masz pracowników, którzy znakomicie sobie radzą i masz nadzieję, że będą u Ciebie pracować jeszcze przez wiele lat… zadbaj o to, aby faktycznie zostali w firmie. Jeżeli inne przedsiębiorstwo zaproponuje lepszą płacę i większe możliwości rozwoju, prawdopodobnie Twoi najlepsi pracownicy pójdą do konkurencji. W końcu dlaczego mieliby zostawać, skoro w tej firmie nie czeka ich nic nowego? Szkolenia i podwyżki to skuteczny sposób, by zatrzymać pracowników, których najbardziej cenisz.

Co więcej, utrzymując stałą kadrę nie tracisz na rekrutacji. Koszty znalezienia i wdrożenia nowego pracownika mogą być równie wysokie jak koszt rozwijającego szkolenia dla obecnie zatrudnionej osoby. Tyle, że w tym pierwszym przypadku stracisz sprawdzonego pracownika i zyskasz nowego, niedoświadczonego, a w drugim scenariuszu zatrzymujesz dobrego pracownika, który dodatkowo zyskuje wyższe kwalifikacje.

Dobra renoma

Czy warto inwestować w pracowników? Kolejnym argumentem za jest możliwość zmotywowania zatrudnionych do bardziej wydajnej pracy. Znacznie lepiej wykonuje się obowiązki zawodowe dla firmy, która daje perspektywy na rozwój kariery i dba o pracownika. Możesz być pewien, że regularne szkolenia podniosą nie tylko kwalifikacje, ale również chęć pracowników do sprawnego realizowania powierzonych zadań.

Ponadto, wartościowe szkolenia to znakomity element tzw. employer brandingu. Co to takiego? Employer branding ma na tworzenie wizerunku marki jako dobrego pracodawcy. Firma ma przyciągać i być tym miejscem zatrudnienia, o którym się marzy i dla którego się podnosi kwalifikacje. Innymi słowy, chodzi o to, aby w Twojej firmie chciało pracować jak najwięcej dobrze wykwalifikowanych i utalentowanych kandydatów. Perspektywy rozwoju są ważną częścią budowania takiego wizerunku. Regularnie inwestując w pracowników, wysyłasz sygnał do osób szukających zatrudnienia, że w Twoim firmie warto pracować.

 

Czy warto zdecydować się na internetowe szkolenie bhp?

0

Przeprowadzenie szkolenia z zakresu bezpieczeństwa i higieny pracy to obowiązek spoczywający na każdym pracodawcy, przyjmującym nowe osoby do swoich szeregów. Właściciele firm często narzekają jednak, że kursy bhp są bardzo kosztowne i czasochłonne, dlatego nie są zadowoleni z konieczności ich przeprowadzenia w standardowej formie. Rozwój internetowych platform edukacyjnych stworzył nową alternatywę dla stacjonarnych szkoleń BHP.

Jak inwestować w siebie?

0

Inwestowanie w siebie może być postrzegane na różne sposoby. Jedni myśląc o tego rodzaju wydatkach koncentrują się na budowaniu pozycji zawodowej, inni skupiają się na diecie, jodze i sporcie. Poniżej zastanawiamy się, jak inwestować w siebie w sposób zbliżony do tej pierwszej interpretacji – czyli jak wydać pieniądze, by zarabiać więcej dzięki swojej pracy.

Czym jest personal branding?

Z inwestowaniem siebie w tym rozumieniu nierozerwanie łączy się pojęcie personal brandingu. Co to takiego? Być może kojarzysz określenia brand oraz branding z branży marketingowej. To nic innego, jak budowanie marki – jej wizerunku i rozpoznawalności. To samo warto zrobić ze swoim nazwiskiem. Jak inwestować w siebie? Zadbaj o jak najlepsze opinie i jak najwyższą popularność. Potraktuj siebie trochę jak produkt, który chcesz sprzedać na rynku pracy. Możesz stworzyć własną stronę internetową. Warto założyć też konto zawodowe na Facebooku i w serwisie LinkedIn. Pomyśl w jaki sposób chcesz się kreować i jakie mocne strony podkreślać. Zadbaj o to, by jak najwięcej osób w Twojej branży wiedziało kim jesteś i że można na Tobie polegać.

Poniższe sposoby na inwestowanie w siebie również łączą się z personal brandingiem.

Publikowanie artykułów i… książek

Bardzo dobrym sposobem na inwestowanie – nie tylko czasu, ale również pieniędzy – jest tworzenie własnego bloga. Nawet jeżeli nie masz własnej firmy, możesz założyć bloga, na którym będziesz dzielić się wiedzą ze swojej dziedziny. Jeśli to możliwe, przedstawiaj także zlecenia, z którymi się zmagasz i pokaż jak sobie z nimi poradziłeś. Publikuj porady i analizy. Pokaż, że jesteś ekspertem i podziel się z czytelnikiem jak najbardziej wartościową wiedzą.

Jak inwestować w siebie? Poza blogiem własnym, warto się pokusić o artykuły sponsorowane. Jeżeli nie jesteś jeszcze znany, prawdopodobnie za publikację będzie trzeba zapłacić. Spróbuj opublikować swój tekst także w prasie drukowanej. A na koniec możesz przygotować się do prawdziwego wyzwania i… wydać książkę! Wydaje Ci się to niemożliwe? Aktualnie samo wydawanie jest dość łatwe, bo istnieje wiele firm publikujących za odpowiednią opłatą. Innymi słowy, wydajesz książkę na własny koszt. Ale, gdy się uda ją sprzedać – zarabiasz podwójnie. No i zyskujesz mnóstwo punktów prestiżu w branży.

Nie zapomnij o mediach społecznościowych

Podczas inwestowania czasu i pieniędzy nie można zapominać o mediach społecznościowych. Warto połączyć działania na FB, Instagramie czy Snapie z blogiem. Zachęcaj do czytania artykułów, a najlepsze z nich promuj za pomocą płatnych narzędzi reklamowych Facebooka.

Kanał na YouTube?

Społecznościówki, personal branding, rozpoznawalność… taki ciąg skojarzeń prędzej czy później musi zaprowadzić Cię do serwisu YouTube. Jak inwestować w siebie? Tworząc filmy i rozwijając kanał w najpopularniejszym portalu wideo! Ale uwaga: film powinien być solidnie przygotowany. Nie obejdzie się bez współpracy ze sprawnym edytorem. Najlepiej kupić też porządną kamerę i sprzęt. Aktualnie Youtuberzy narzucili bardzo wysokie standardy, więc publikowanie zwykłych filmików nagranych telefonem wygląda nieprofesjonalnie i może wpłynąć negatywnie na Twój wizerunek.

Wartościowe kursy branżowe

Najprostszą odpowiedzią na pytanie o to jak inwestować w siebie są kursy branżowe. Zastanów się czy w Twoim zawodzie istnieją jakieś szczególnie cenione szkolenia i certyfikaty do zdobycia. Jeżeli tak, to z pewnością warto przemyśleć taką inwestycję. Wielu użytkowników LinkedIn zauważa, że wystarczy dodać porządny certyfikat do swojego profilu, a telefony zaczynają dzwonić.

Kursy języków obcych

Do listy szkoleń warto dołożyć również naukę języków obcych. To rodzaj edukacji, który zawsze się przydaje. Jeśli nie na obecnym stanowisku, to na kolejnym. Zaawansowany angielski czy niemiecki mogą znacznie pomóc w awansie albo w zdobyciu nowego, ciekawszego i lepiej płatnego stanowiska pracy. Jeśli chcesz inwestować w siebie, nauka języków obcych zawsze będzie dobrym wyborem.

Inwestowanie dla początkujących

0

Chcesz zacząć pomnażać środki zalegające na koncie? W takim razie zapoznaj się z trzema zaleceniami dotyczącymi inwestowania dla początkujących, o których powinien pamiętać każdy niedoświadczony inwestor.

Inwestuj bezpiecznie

Jeżeli oglądałeś produkcje kinowe o inwestowaniu na giełdzie, mogłeś najpewniej obserwować rozwrzeszczanych kolesi rzucających określeniami powszechnie uznanymi za obraźliwe, którzy podejmowali ryzykowne decyzje i z euforią zgarniali wysoki profit. Taka sytuacja jest możliwa, ale należy raczej do rzadkości. Zdecydowanie lepszym wyjściem jest podejmowanie rozsądnych i bezpiecznych decyzji bez zbędnych emocji. Zwłaszcza, gdy nie jesteś jeszcze bogaczem mogącym stracić lekką ręką dużą kwotę.

Zasadą numer jeden inwestowania dla początkujących jest bezpieczeństwo finansowe. Nie ryzykuj majątkiem, którego potrzebujesz. Zagwarantuj sobie „poduszkę finansową”, która pozwoli na dalsze bezproblemowe funkcjonowanie na tym samym poziomie, nawet w przypadku utraty całego zainwestowanego kapitału.

Jakie pieniądze możesz zainwestować? Na przykład takie, które odkładasz od kilku lat na konto oszczędnościowe. Nie inwestuj jednak całymi oszczędnościami. Jeżeli udało Ci się odłożyć 20 000 zł, połowę tej kwoty spróbuj pomnażać poprzez inwestowanie, a drugą połowę zostaw na lokacie, by mieć wentyl bezpieczeństwa na czarną godzinę.

Dywersyfikacja portfela inwestycyjnego

Gdy już masz kwotę, którą możesz bezpiecznie inwestować, czas podjąć decyzję o ulokowaniu środków. Wybierzesz fundusze inwestycyjne, waluty, akcje czy kryptowaluty? Możliwości jest wiele i warto zapoznać się różnymi rodzajami inwestowania. Dlaczego?

Inwestowanie dla początkujących często oznacza władanie całej kwoty w jeden rodzaj aktywów. Tymczasem o wiele skuteczniejszym rozwiązaniem jest zdywersyfikowany portfel inwestycyjny. Co to oznacza w praktyce? To, że powinieneś część środków odłożyć np. na bezpieczną lokatę, część zainwestować w mniej i bardziej ryzykowne fundusze oraz akcje. Stawiaj na różne poziomy ryzyka i instrumenty, które nie są ze sobą bezpośrednio powiązane, tak, by nie reagowały jednakowo na te same trendy. Dywersyfikacja oznacza, że Twoje środki będą rozproszone i ewentualna strata na jednej inwestycji nie będzie oznaczać ujemnego wyniku całego portfela.

Działaj z głową

Ostatni akapit również będzie związany z rozsądkiem. To nie przypadek – inwestowanie dla początkujących i dla zaawansowanych wymaga sporej dawki chłodnego rozumowania i dobrego planowania. Być może w przypadku inwestora amatora rozsądek jest nawet ważniejszy, ponieważ istnieje duże ryzyko popełnienia błędów wynikających z niewiedzy i braku doświadczenia.

Jak więc działać z głową na giełdzie, w funduszach czy nawet na rynkach walutowych? Przede wszystkim staraj się na początku zdobyć jak największą wiedzę – zwłaszcza, gdy masz zamiar zdecydować się na bardziej ryzykowną inwestycję. Im więcej wiesz i rozumiesz, tym większa szansa, że wydasz pieniądze właściwie i wycofasz je w odpowiednim momencie – lub przeciwnie, przeczekasz gorszy moment, by zyskać w dłuższej perspektywie.

Kolejny sposób na inwestowanie z głową? Podążaj za bardziej wprawnymi inwestorami. Działaj zawsze zgodnie z trendem lub śledź poczynania profesjonalistów i naśladuj ich. Dzięki temu szansa, że inwestycja będzie zyskowna jest znacznie wyższa.

Pamiętaj też, że emocje nigdy nie sprzyjają podejmowaniu rozsądnych decyzji. Wśród porad dotyczących inwestowania dla początkujących z pewnością musi się znaleźć również informacja o błędzie, który popełnia wielu inwestorów. O czym mowa? O tym, że w euforii łatwo wrzucić wszystkie pieniądze na jedną kartę oraz trudno się wycofać, gdy zyski zaczynają topnieć. Jak opanować emocje? Określ konkretne wartości, po przekroczeniu których zainwestujesz lub wycofasz środki i konsekwentnie trzymaj się swoich pierwotnych założeń.

Jaki komputer dla freelancera?

0

Jeżeli chcesz pracować jako freelancer, Twoim podstawowym narzędziem pracy będzie komputer. Pytanie na jaki sprzęt powinieneś postawić? Jaki komputer dla freelancera będzie najlepszym wyborem?

Oczywiście odpowiedź musi być uzależniona od typu zleceń, które wykonujesz i stylu Twojej pracy. Poniżej kilka wskazówek, które mogą Ci ułatwić wybór.

Jaka wielkość ekranu?

Na samym starcie musisz się zastanowić nad wielkością ekranu. Od niej zależy rozmiar całego urządzenia, więc także mobilność sprzętu. Innymi słowy na początku odpowiedz sobie na pytanie:

  • Czy masz zamiar często spotykać się z klientami i czy będziesz wtedy potrzebował komputera do pokazania projektów lub przykładowych prac?
  • Czy masz zamiar podróżować albo pracować regularnie w kafejkach, biurach coworkingowych czy restauracjach?
  • Czy charakter Twojej pracy wymaga korzystania z dużej przestrzeni roboczej na pulpicie?

Zależnie od tych kwestii odpowiedź na pytanie o to jaki komputer dla freelancera wybrać będzie się kształtowała trochę inaczej. Jeżeli masz zamiar dużo się ruszać i często spotykać z klientami, najlepszym wyborem będzie laptop o wielkości ekranu nie większej niż 15,6”. Duże, siedemnastocalowe stacje robocze są zdecydowanie cięższe i niezbyt wygodne podczas przenoszenia. Nie mówiąc już o możliwości rozstawienia na małym stoliku w kafejce.

Możesz też przemyśleć zakup netbooka na potrzeby spotkań z klientami lub sporadycznej pracy w terenie. Mowa o niewielkich laptopach o przekątnej ekranu 11-13”. To bardzo wygodne urządzenie podczas transportu. Niestety nie pozwoli ono na komfortowe wykonywanie obowiązków na co dzień. Na małym ekranie po prostu niewygodnie się pracuje przez kilka godzin – niezależnie od tego, jakie zajęcie wykonujesz. Wówczas warto przemyśleć zestaw – komputer stacjonarny do biura plus netbook na spotkania z klientami lub do podróży.

Jaki typ ekranu?

Oprócz rozmiaru, warto się też zastanowić nad innymi parametrami wyświetlacza. Jaki komputer dla freelancera będzie odpowiedni? Na pewno taki, który jest wyposażony w ekran z powłoką antyrefleksyjną. Dzięki temu będziesz mógł wygodnie wykonywać zlecenia, niezależnie od ilości światła w pomieszczeniu i ustawienia komputera względem okna czy słońca. Ekrany anti-glare sprawiają, że nie ma „efektu lustra”. Widzisz wyświetlany obraz, a nie swoją twarz i to co jest za Tobą – nawet na czarnym ekranie.

Ponadto w większości wypadków sprawdzi się matryca IPS. To rozwiązanie, które pozwala na równomierne odzwierciedlanie barw, niemal niezależnie od kąta patrzenia na monitor. Innymi słowy, cały czas będziesz dobrze widzieć cały ekran, nawet gdy zmienisz pozycję na krześle czy ustawisz monitor przodem do klienta podczas prezentacji. W matrycach starszego typu, czyli TN, spojrzenie na wyświetlacz pod kątem skutkuje zanikaniem kolorów, utratą kontrastu i innymi „efektami specjalnymi”. Niemniej, monitor TN może okazać się wystarczający np. w pracy programisty lub pisarza, o ile mniejsza wygoda pracy Ci nie przeszkadza. Natomiast IPS będzie niezbędny dla grafika czy projektanta stron www.

Jak szybki komputer kupić?

Jaki komputer dla freelancera kupić, jeżeli chodzi o wydajność? To temat rzeka, zwłaszcza, że grafik czy projektant CAD będzie potrzebował dużo mocniejszego procesora i większej ilości RAM-u niż copywriter czy menadżer social media. Ci pierwsi powinni sięgać po komputery z najwyższej półki pod kątem mocy obliczeniowej. Najlepiej, by na pokładzie znajdował się procesor minimum Intel Core i7. Mniej wymagający użytkownicy mogą zadowolić się już serią i3.

Niemniej, ogromne znaczenie ma też generacja procesora oraz ewentualna energooszczędność (np. oznaczenie „U” na końcu nazwy procesora sygnalizuje, że jednostka jest mniej wydajna, za to „pożera” mniej energii). Rozwiązanie? Przed zakupem dokładnie sprawdź testy wydajności, jeśli potrzebujesz mocnego sprzętu. Najlepiej, by testy dotyczyły sposobu użytkowania, który Cię interesuje. Model wydajny w grach czy pracy na kilku aplikacjach naraz niekoniecznie musi się sprawdzić akurat w Twoim programie.

ZOBACZ TEŻ